Najlepsze są wieczory

Najlepsze są wieczory, takie dość późne, ale jeszcze nie głęboka noc. Niby cicho, nic się nie dzieje, ruch jednak duży. Warszawa na zewnątrz już tak nie biegnie, choć jeszcze nie śpi. Co chwila ktoś wchodzi, ktoś wychodzi. W przedsionku, nie wchodząc, by nikomu nie przeszkadzać, mama z córeczką. Dziewczynka coś mówi po swojemu, trochę traci cierpliwość. Mama chce choć przez szybę popatrzeć na Ciebie, choć w kruchcie, choć przez chwilę pobyć w Twojej obecności. Ty chwytasz te pragnienia ukryte między tysiącem obowiązków młodej mamy, przygarniasz, pielęgnujesz. Potem ten pan, zdecydowanie zdaje się być u siebie, jest u siebie. Ustawia krzesło w odpowiednim miejscu, obok kładzie wypchaną plastikową torbę – może ma w niej dobytek całego życia. Kurtka ląduje na oparciu siedziska, pan siada, jeszcze kilka poprawek, zasypia. Zaraz zacznie chrapać, zawsze chrapie. A Ty go przyjmujesz. Może brakuje Ci koca, by go przykryć? Trzaskają drzwi, wchodzi mężczyzna z dużym bagażem – czy wraca z daleka, a może dopiero wybiera się w podróż? Nie wiem. Ty wiesz. Cicho stuka zamek w drzwiach, sandały spokojnie klaszczą o posadzkę. To jeden z braci idzie do zakrystii. Trochę popuka, poszura, cicho kliknie zamek i znów sandały na posadzce, ale tym razem coraz ciszej. A Ty, jakby z uśmiechem, odprowadzasz mnicha do wyjścia. Chwila ciszy.

Dziś był męczący dzień. Trudno mi utrzymać głowę w pionie, trudno skupić myśli na Tobie, ale Ty znasz i te myśli, i tę głowę. Pozwalasz na to, patrzysz, akceptujesz, otulasz. Czasem karcisz, że trzeba było iść wczoraj wcześniej spać, dziś byłoby łatwiej. A może to nie Ty, może ja sama siebie karcę. Wchodzi pani w szeleszczącym płaszczu, idzie pod same stopnie ołtarza, chce Cię mieć blisko, Ty chcesz ją mieć blisko. Pan leżący krzyżem, szepcząca kobieta, stukające koraliki różańca. Ruch jak na Marszałkowskiej.

A Ty wciąż ten sam. Pełen pokoju, pewności, stałości. Przyjmujesz wszystkich, ogarniasz każdą historię, każdego życia. Czy jestem na pięć minut, czy na dwie godziny, czy mieszkam tuż za ścianą, czy przyjeżdżam z daleka. Chcesz mnie wciąż tak samo. Pragniesz mojego przychodzenia wciąż tak samo. Nawet gdy prześpię całą Adorację.

marta

udostępnij na FB

POZNAJ INNE ZAPISKI